Związek Szlachty Polskiej
Oddział w Białymstoku

 

PODLASKA GAŁĄŹ RODOWICZÓW

 

 

„Pod koniec XVIII wieku prawdopodobnie z terenów Litwy przybyli Rodowiczowie”, odnotował obecność naszych przodków w Łapach Dębowinie Łukasz Lubicz-Łapiński w książce „ŁAPY I ICH MIESZKAŃCY, ZAŚCIANKI ŁAPINSKICH w XV-XVIII w”. Zamieszczony w książce wykaz źródeł nie tylko inspirował do odtworzenia historii rodziny, ale również wskazywał drogę do dokumentów archiwalnych.

 

*

W Archiwum Archidiecezjalnym w Białymstoku są przechowywane księgi metrykalne parafii Suraż, do której należały zaścianki łapskie do 1807 roku. Znalazłem w nich informacje o przodku wymienionym w monografii Łap. Jest nim ANTONI syn ANTONIEGO i Kunegundy małżeństwa Rodowiczów ze wsi Srzedzińskie, także należącej do parafii suraskiej.

W metrykach chrztów dzieci Antoniego i Kunegundy, sięgających 1767 roku,odnotowano szlacheckie pochodzenie obojga rodziców. Wiarygodność informacji dotyczących pochodzenia społecznego w dokumentach sprzed 1775 roku, akcentował w numerze 17 „Verbum Nobile” konsultant genealogiczny Związku Szlachty Polskiej Adam A. Pszczółkowski.

W zachowanych rejestrach podatku podymnego wsi Srzedzińskie z 1775 i 1790 roku także odnotowano naszego protoplastę Antoniego.

W księgach metrykalnych parafii suraskiej, sięgających 1602 roku, przy wielu nazwiskach występują przydomki. Nie ma natomiast adnotacji o herbach Gąsowskich, Płońskich, Borowskich, Łupińskich oraz Łapińskich. Autor monografii Łap ujmuje rzecz tak: „Zubożenie szlachty w wiekach kolejnych doprowadziło do stopniowego odchodzenia szlachty od herbów. Herby, dawniej wyznaczniki przynależności rodowej, wyszły z użycia już w wieku XVI, a w stuleciach następnych ulegały często zapomnieniu.” Herb Lubicz, Jana z Łap Dębowiny z 1580 roku przedstawia jako symbol szlachectwa Łapińskich. Ale „Wypisy heraldyczne z Ksiąg Poborowych XVI w. woj. Podlaskie” wymieniają jeszcze dwa herby: -Łapa Mikołaj Maciejewicz, dziedzic działu w Łapach-Bursiętach używał sygnetu Gierałtowego z herbem Roch, a -Łapa Mikołaj Stanisławowicz, dziedzic wsi Łapy-Dębowizna, używał herbu Bolesta.

W 1513 roku na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego utworzono województwo Podlaskie w skład którego weszły zaścianki łapskie. Pół wieku później województwo, liczące dwieście tysięcy mieszkańców w tym siedemdziesiąt tysięcy szlachty, zostało inkorporowane do Korony Polskiej. Wśród „ziemian łapskich”, którzy złożyli przysięgę na wierność królowi polskiemu, są przodkowie mojej matki „bracia Basiewicze”, późniejsi Łapińscy. Województwo, obejmujące ziemie od Mielnika przez Drohiczyn (jego pierwszą stolicę), Bielsk, Tykocin po Rajgród, przetrwało w niezmienionych granicach do trzeciego rozbioru Rzeczypospolitej.

Dokumenty pieczętujące obecność naszych przodków w Polsce przedrozbiorowej dotyczą okresu, gdy Polska z Litwą stanowiły jeden organizm państwowy a szlachta mogła swobodnie przemieszczać się po obszarze Rzeczypospolitej Obojga Narodów.



* *

 

Pierwsze dwa rozbiory ominęły naszych przodków. Nie zaznawszy niewoli zmarł Antoni-senior. Po trzecim rozbiorze Polski [1795] Podlasie włączono do Departamentu Prus Nowowschodnich. Prawo pruskie zabraniało dzielenia małych gospodarstw, co spowodowało migrację młodzieży drobnoszlacheckiej do miast lub wymuszało podjęcie służby wojskowej w armii zaborcy.

Po śmierci Antoniego gospodarstwo w Srzedzińskich objęła córka Marianna, która wyszła za mąż za Wojciecha Rafałowicza.

O rządach pruskich w stolicy regionu, tak pisze profesor Adam Cz. Dobroński w wydanej w 2012 roku „Historii Białegostoku”: „Wyznawcy mojżeszowi zostali zmuszeni przez nowe władze do przybrania po raz pierwszy nazwisk (wcześniej ich nie mieli) i poddani kontrolom policyjnym……w 1796 roku powstała w Białymstoku gmina ewangelicko-augsburska, …”.

Panowanie pruskie skończyło się w 1807 roku, gdy Napoleon I Bonaparte zajął Prusy a na części ziem polskich utworzył Księstwo Warszawskie w sojuszu z Francją. Ziemia łomżyńska oraz suwalska sięgająca za Mariampol, weszła w skład Departamentu Łomżyńskiego. Z ziem polskich wydzielono „Obwód Białostocki”, który Napoleon podarował Cesarzowi Rosji. W „obwodzie”, który po 1842 roku został włączony do Guberni Grodzieńskiej znalazła się wieś Srzedzińskie.Wśród mikrofilmów akt metrykalnych archidiakonatu białostockiego z lat 1808-1864, przechowywanych w Archiwum Państwowym w Białymstoku znajduje się metryka zgonu Kunegundy Rodowiczowej [1814] oraz metryka ślubu jej wnuczki Franciszki Rafałowicz [1824] z adnotacją że pan młody Jan Kuczyński jest żołnierzem wojska litewskiego. Natomiast na terenie byłego Księstwa Warszawskiego odnalazłem unikatową księgę ślubów parafii tykocińskiej z lat 1815-16, sporządzoną według Kodeksu Napoleona, a w niej akt małżeństwa : Roku tysiąc osiemset piętnastego…….. przed Nami urzędnikiem Stanu Cywilnego Gminy Tykocińskiej, Powiatu tegoż w Departamencie Łomżyńskim stawił się Urodzony Stefan Rodowicz, młodzian liczący lat trzydzieści jeden, Dziedzic na Srzedzińskich, w Parafii Surazkiej……. spłodzony z niegdyś Antoniego Rodowicza i Kunegundy z Srzedzińskich małżonków”. Dalej jest potwierdzenie zawarcia związku małżeńskiego z Maryanną z Zastockich oraz informacja o naszym łapskim protoplaście : „Akt spisaliśmy w przytomności Urodzonego Antoniego Rodowicza liczącego lat pięćdziesiąt Brata rodzonego Zaślubionej osoby i Urodzonego Wawrzyńca Łapińskiego liczącego lat czterdzieści pięć, obydwóch Dziedziców na Łapach”. Na dokumencie są czytelne podpisy braci. Urzędnikiem stanu cywilnego był ksiądz, który sporządził także metrykę kościelną w języku łacińskim. Nowożeniec zamieszkał w domu swojej małżonki mieszczki tykocińskiej, dzieląc losy mieszkańców Królestwa Polskiego.

 

* * *

Informacja, zawarta w monografii Łap, o tym że nasz przodek osiedlił się Łapach Dębowinie pod koniec XVIII wieku, nabrała kolorytu gdy dotarłem do dokumentów najstarszego syna Antoniego i Kunegundy ze Srzedzińskich. To ANTONI-junior, który w 1796 roku zawarł związek małżeński z Józefatą Gąssowską o przydomku „Wazbut” i zapoczątkował łapską linię Rodowiczów. Gdy w 1807 roku, na mocy pokoju tylżyckiego, powstało Księstwo Warszawskie jego wschodnia granica oddzieliła zaścianki łapskie od kościoła parafialnego w Surażu. Granica przebiegała rzeką Narew, za Tykocinem skręcała na wschód po Biebrzy, a dalej wodami Niemna biegła na północ w kierunku żmudzkiego miasta Jurbork. Wszystkie większe miasta w tym regionie; Białystok, Grodno i Kowno znalazły się w Imperium Rosyjskim. Gdy w 1812 roku wojska francuskie szły na Rosję, wspierała je stutysięczna armia Księstwa Warszawskiego. Przegrana Napoleona, skutkowała wejściem wojsk rosyjskich na teren księstwa. W 1815 roku, mocą Kongresu Wiedeńskiego, na okrojonym terytorium księstwa utworzono monarchię pod nazwą Królestwo Polskie, związane unią personalną z Rosją i carem jako królem, potocznie zwane Kongresówką. Departament Łomżyński przemianowano na województwo augustowskie. Wówczas jeszcze mieliśmy uzależnione od Rosji, lecz własne siły zbrojne, oraz rząd i samorząd terytorialny z obsadą Polaków.

W parafii Poświętne, do której w 1807 roku „przeniesiono” zaścianki łapskie, księgi metrykalne są dostępne począwszy od 1820 roku, w którym FRANCISZEK syn Józefaty i Antoniego zawarł związek małżeński z Katarzyną Gąssowską z Gasówki Oleksina. Po jej śmierci ożenił się z panną Agnieszką Roszkowską z Łap Zięciuk [1827] to moja praprababka. Brak ksiąg sprzed1820 roku nie spowodował przerwy w ciągłości mego łańcucha pokoleń.

W latach 1830-31 doszło do zrywu narodowego przeciwko zaborcom zwanego przez historyków Powstaniem Listopadowym. Klęska powstańców, poza ograniczeniem swobód ludności cywilnej, skutkowała konsekwencjami politycznymi. Królestwo Polskie utraciło charakter odrębności państwowej. Armia polska przestała istnieć, a Polaków wcielano do rosyjskiej. W niedalekiej przyszłości [1841 ] wprowadzono rosyjską walutę, a sześć lat później rosyjski kodeks.

W 1856 roku JAN, syn Agnieszki i Franciszka, kolejne ogniwo mego rodowodu, poślubił Mariannę Łapińską z Dębowiny o przydomku „Gryka”. Po jej wczesnej śmierci ożenił się z Zofią Kamieńską [1861] ze wsi Kamieńskie Wiktory, to moja prababka. Kilka lat później wybuchło Powstanie Styczniowe [1863-64]. Na hasłach powstańczych głoszono reformę uwłaszczeniową chłopów, która miała zachęcić ich do udziału w powstaniu. Brak porozumienia między obozami politycznymi „białych” i „czerwonych”, które organizowały sieć konspiracyjną, przy braku wsparcia Zachodu doprowadził do jego upadku. W urzędowej nomenklaturze nazwę Królestwo Polskie zastąpiono określeniem Kraj Przywiślański, a złośliwość losu sprawiła że zapowiadaną reformę uwłaszczeniową chłopów w 1864 roku wprowadził zaborca. Natomiast od szlachty, która chciała zachować przywileje, żądano udokumentowania szlachectwa. Przeprowadzenie tej procedury, dla nie posiadającej włości, spauperyzowanej szlachty było nie do pokonania. Zapewne z tego powodu w Królestwie Kongresowym zaledwie dziesięć procent szlachty złożyło wywody o potwierdzenie szlachectwa. Lata sześćdziesiąte to koniec legitymacji i heroldii. Od tego czasu mamy szlachtę wylegitymowaną i niewylegitymowaną. W 1866 roku dokonano podziału administracyjnego na gubernie. Kraj poddano rusyfikacji. Zlikwidowano kościół unicki, którego wierni wrócili do prawosławia. Za przewodnika w podróż do czasów w których żył mój pradziadek Jan, wybrałem „PAMIĘTNIK PODLASKIEGO SZLACHCICA”, w którym Julian Borzym z powiatu wysokomazowieckiego przekazał fascynujący zapis myślenia XIX-wiecznej szlachty.

W czasie gdy stolicą Imperium Rosyjskiego był Sankt Petersburg [1712-1918] postanowiono połączyć go z Warszawą. W założeniach projektowych linia kolejowa miała prowadzić przez Suraż lecz przeciwni temu włodarze miasta przekupili urzędników carskich, którzy przesunęli trasę bliżej zaścianków łapskich. W ten sposób Łapy zyskały szansę rozwoju gospodarczego. Wkrótce powstała parowozownia oraz WARSZTATY NAPRAWY TABORU KOLEJOWEGO, w których drobna szlachta podejmowała stałą pracę. Budowa „żelaznej drogi” to największa inwestycja tamtych czasów na terenach Imperium Rosyjskiego i Królestwa Polskiego. Na trasie pomiędzy Warszawą a Petersburgiem o długości ponad tysiąc kilometrów wybudowano ekskluzywne stacje w Łapach, Wilnie, Dyneburgu oraz Pskowie.Budowniczym kolei oraz urzędnikom rosyjskim, którzy przybyli do Łap z rodzinami, zbudowano cerkiew prawosławną.Za nimi pojawili się wyznawcy mojżeszowi, którzy zakładali drobne zakłady rzemieślnicze i sklepy, wkrótce powstała też gmina żydowska. W 1890 roku w Łapach została otwarta dwuklasowa „Żelazno-Drogowa” szkoła dla młodzieży męskiej.

Kolejnym sukcesorem gospodarstwa Jana i Zofii w Dębowinie był JÓZEF, piąte ogniwo podlaskiego rodowodu. W 1890 roku ożenił się z Franciszką Łapińską z Łap-Szołajd. Ich córka, po osiągnięciu pełnoletności, wyemigrowała. Po śmierci Franciszki w 1896 roku poślubił Karolinę Jabłońską ze wsi Truskolasy Olszyna w parafii Sokoły, to moja babka. Dziadek jako jeden z trzech mieszkańców Dębowiny, prowadząc gospodarstwo rolne, wypracował emeryturę kolejową. Na początku XX wieku w Łapach zbudowano kaplicę, która w 1908 roku otrzymała prawo prowadzenia własnej kancelarii stanu cywilnego. Kilka lat później, gdy Rosjanie uciekając przed Niemcami opuścili miasto [1915] mieszkańcy rozebrali cerkiew, a uzyskane materiały wykorzystali do budowy kościoła.



* * * *

Korzystając z tego że zaborcy wzięli się za łby [ 1918 ] Polacy powołali własny rząd Drugiej Rzeczpospolitej. Naczelnikiem Państwa został Józef Piłsudski, który powstrzymał nawałnicę bolszewicką a w wyniku interwencji zbrojnej zajął Wileńszczyznę. Województwo białostockie objęło swymi granicami Grodno, Suwałki, Augustów oraz Ostrów Mazowiecki. Polska po półtorawiecznej niewoli, będąc w ciągłym zagrożeniu zewnętrznym, musiała się zbroić. Na dalszym planie znalazła się powszechna edukacja społeczeństwa. Wkrótce uchwalono Konstytucję Marcową [1921], która zlikwidowała podział stanowy, ale rodziny szlacheckie przekazują nadal z pokolenia na pokolenie swoją tradycję. Cztery lata później Łapy, należące do gminy Poświętne w powiecie wysokomazowieckim otrzymały prawa miejskie. Mój ojciec FRANCISZEK, syn Józefa i Karoliny, miał wówczas dwanaście lat. Terminując u mistrza Kowalewicza zdobył zawód stolarza. Po odbyciu służby wojskowej w Wilnie poślubił Heleną Łapińską o przydomku Basiewicze, to moi rodzice. Ojciec, powołany do rezerwy tuż przed wybuchem wojny, brał udział w kampanii wrześniowej. Podobnie jak dziadek, utrzymując gospodarstwo rolne, pracował na państwowej posadzie. Niezwykle ciekawie opisał życie codzienne mieszkańców Łap w okresie międzywojennym etnograf Stanisław Dworakowski w książce „ZWYCZAJE RODZINNE W POWIECIE WYSOKO-MAZOWIECKIM”.



* * * * *

 Po pięciu latach niemiecko-sowieckiej okupacji, w czasie której miało miejsce bezprecedensowe wyniszczanie narodu oraz jego materialnego dorobku, rozpoczął się kolejny etap w historii Polski na bazie układów z Jałty i Poczdamu. Poza politycznymi granicami Polski znalazła się Wileńszczyzna, która wróciła do Litwy, oraz Grodzieńszczyzna, która weszła w skład Białoruskiej SRR. Łapy nabyły prawa miasta powiatowego. W okresie powojennym totalitarny system wyszedł naprzeciw potrzebom społecznym wprowadzając obowiązek nauczania w zakresie podstawowym. Dostępność edukacji na poziomie średnim i wyższym oraz elektryfikację wsi także należy docenić. Natomiast gospodarka oparta na państwowej własności uległa, na fali protestów robotniczych, głębokim przemianom polityczno-gospodarczym. Straciły moc układy jałtańsko-poczdamskie, a wzorcem dla Trzeciej Rzeczpospolitejstała się Wspólnota Europejska ze swobodą gospodarowania opartą na prawie własności. Za główny grzech młodej demokracji, popełniony przy tworzeniu podstaw gospodarczych kapitalistycznego ustroju uważam brak uwłaszczenia społeczeństwa na majątku przez nie wypracowanym. Co sprawiło że zostały otwarte wrota dla dzikiej prywatyzacji, która podzieliła kraj na beneficjentów oraz tych, którym pokazano figę. Pokłosiem zmian ustrojowych była likwidacja, na rolniczych terenach Podlasia, nowoczesnej „Cukrowni Łapy. Pseudo-prywatyzacji nie oparły się także ZAKŁADY NAPRAWCZE TABORU KOLEJOWEGO, które przed ich likwidacją zatrudniały połowę mieszkańców miasta w wieku produkcyjnym. Po drastycznym rozbiorze gospodarczym Łap nie można się dziwić że emigracja zarobkowa osiągnęła niespotykane dotychczas rozmiary. Na domiar złego, po reformie administracyjnej kraju, miasto nie odzyskało statusu powiatu.

Pomimo wynaturzeń towarzyszących prywatyzacji gospodarka się nie poddaje, a szeroko zakrojona rozbudowa infrastruktury, wspierana funduszami unijnymi, stymuluje aktywność gospodarczą.

 

* * * * * *

Pomyślnie zakończona rekonstrukcja mojej linii genealogicznej, zachęciła do poszukiwań gniazda rodowego. Księga ślubów parafii suraskiej z lat 1756-1769, z pewnością zawiera nazwę miejscowości z której pochodził ANTONI, ponieważ był to standard w metrykach z tego okresu. Problem w tym, że księgi tej nie ma, lub ze względu na zły stan nie jest dostępna. Ustny przekaz o litewskim pochodzeniu niewiele wnosił, ze względu na terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego, które przed rozbiorami Rzeczypospolitej zaczynało się tuż za Białymstokiem, obejmując Suwalszczyznę, Żmudź, Wileńszczyznę oraz tereny dzisiejszej Białorusi.

W okresie przełomowym dla kontynuacji poszukiwań gniazda rodzinnego, otrzymałem list od pana Jerzego Rodowicza z Gdańska, także interesującego się historią rodziny. Sprawdziło się powiedzenie że „to my przyciągamy zdarzenia”. Dzięki Panu Jerzemu stałem się posiadaczem książki „TRYPTYK RODZINNY, DZIEJE RODZINY RODOWICZÓW” a poszukiwania skierowane zostały we właściwą stronę. Natomiast kontakt z autorem wiodącym tryptyku Władysławem Rodowiczem z Warszawy owocował kilkupokoleniowym rodowodem, a książka stała się moim przewodnikiem po Żmudzi. To historyczna kraina między dolnym Niemnem, Niewiążą i Windawą, włączona do Wielkiego Księstwa Litewskiego, obecnie dzieli losy Litwy. W księgach metrykalnych parafii Użwenty odnalazłem metrykę chrztu Bonifacego Norberta Rodowicza z 1788 roku. Natomiast w księdze parafialnej kościoła filialnego w miejscowości Vaiguva jest wymieniony „Dwór Rodowiczów”. W pobliskim Pakevis zobaczyłem okazały murowany budynek mieszkalny, kamienne obory, staw, oraz ruiny położonej opodal dworu kaplicy, w której podziemiach pochowani zostali właściciele. W następnych wyprawach towarzyszył mi syn Grzegorz. Posiłkując się informacjami zawartymi w „Tryptyku”, odwiedzaliśmy kolejne parafie. W żadnej nie ma ksiąg metrykalnych z okresu przedrozbiorowego, co skłoniło mnie do poszukiwań w Państwowym Archiwum Historycznym w Wilnie. Poszukiwanych metryk z okresu przedrozbiorowego w archiwum także nie ma, ale odnalazłem dwa wywody „Urodzonych Rodowiczów”, sięgające szesnastowiecznych korzeni. Na Litwie podobnie jak w Polsce aby zachować przywileje szlacheckie, zaborca żądał udokumentowania przed Heroldią pochodzenia społecznego:

- W „Wywodzie Family Urodzonych z Woytka Rodowiczów” datowanym dwudziestego trzeciego stycznia 1835 roku, wnioskodawcy określili się „szlachtą polską”.

-„Wywód familii Urodzonych Rodowiczów” datowany szesnastego grudnia 1837 roku stanowi profesjonalne rozwinięcie pierwszego obejmując, łącznie z wymienionymi w pierwszym wywodzie, stu czterech członków rodziny w linii męskiej. O potwierdzenie szlachectwa występował Bonifacy-Norbert, którego metrykę chrztu odnalazłem w parafii Użwenty. Wywód stanowi udokumentowaną rekonstrukcję rodu począwszy od Jasa Rudajtisa (w pisowni ruskiej Rodoitisa), który w okresie polonizacji Żmudzi przyjął polsko brzmiące nazwisko Rodowicz. Wszyscy jego potomkowie, wymienieni w wywodzie, począwszy od XVI wieku nosili polskie imiona. Kopie odnalezionych wywodów przesłałem Panu Jerzemu z Gdańska oraz autorowi „Tryptyku rodzinnego” Panu Władysławowi z Warszawy, który przetłumaczył treść „wywodów” z języka staropolskiego na współczesny. Warto wiedzieć że w Wielkim Księstwie Litewskim językiem urzędowym był białoruski, który z końcem siedemnastego wieku zastąpiono językiem polskim. Poza „wywodami” także „ METRYKA LITEWSKA , REJESTRY PODYMNEGO WIELKIEGO KSIĘSTWA LITEWSKIEGO, KSIĘSTWO ŻMUDZKIE 1690 r.” zawiera wykaz piętnastu „szlacheckich dymów” należących do rodziny Rodowiczów w powiatach: twerskim, korklańskim, bierżańskim, szawdowskim, powondeńskim oraz kroskim. Ówczesne powiatowe jednostki administracyjne zlokalizowałem na terenie środkowej Żmudzi.



Gdy informacje o Polaku poszukującym korzeni dotarły do potomka żmudzkich Rodowiczów Żilvinasa (Silvina) Radaviciusa mieszkańca Wilna, nawiązaliśmy kontakt za pośrednictwem Związku Szlachty Polskiej. Wkrótce dołączył do nas syn autora tryptyku rodzinnego, Jan z Warszawy, dzięki czemu doszło do historycznego spotkania w refektarzu kościoła św. Franciszka w Wilnie, zwanego Bernardyńskim. Spotkanie to inicjowało polsko-litewski projekt rekonstrukcji fragmentu wnętrza zabytkowej świątyni, która w czasie rządów sowieckich na Litwie służyła za magazyn. W następnych dniach, przemieszczając się śladami Rodowiczów, odwiedziliśmy znane mi oraz nowe miejsca na Żmudzi. Niezatarte wrażenia pozostały ze zjazdu rodzinnego w gospodarstwie Stanisława Radaviciusa, poprzedzonego mszą świętą w kościele parafialnym w Kroże. W kolejnych dniach gościliśmy Silvina na Mazowszu i Podlasiu. Jego przyrodnicze zdjęcia z arboretum w Kopnej Górze, zdobią hol dawnego Pałacu Tyszkiewiczów, obecnej siedziby Królewskiego Związku Szlachty Litwy.

Natomiast finalnym akcentem projektu realizowanego w kościele Bernardyńskim w Wilnie było uroczyste poświęcenie odresturowanego ołtarza, w którym uczestniczyła polska piosenkarka ze żmudzkimi korzeniami Maryla Rodowicz. Mosiężna tabliczka przy ołtarzu świętego Jakuba [Dydaka] upamiętnia rodzinne przedsięwzięcie, a prasa nazwała je „Polsko-litewską unią Rodowiczów i Radaviciusów.

 

 

* * * * * * *

Rozproszoną po świecie rodzinę zapraszam na śledzika w śmietanie, metafizyczne danie. Na początku XXI wieku, trzynastego czerwca, w dniu świętego Antoniego – pomagającego w odnajdywaniu rzeczy zagubionych - przyszedł na świat nasz wnuczek, dziewiąte pokolenie ANTONIEGO, przypominając niejako o zagubionej historii przodków. Tak, na potrzeby potomnych, powstała rekonstrukcja rodowodu na tle wydarzeń historycznych minionej epoki. Kolejnym etapem wyprawy w przeszłość będzie drzewo genealogiczne podlaskich Rodowiczów. Warto się włączyć. Świadomość pochodzenia umacnia naszą tożsamość.